Kiedy przeprowadziłem się do centrum Poznania moimi miejscami ucieczki do zieleni były znajdujące się w pobliżu mieszkania 3 parki. Każdy z nich o innym charakterze. Każdy zapraszający do zastanowienia, dlaczego wygląda tak a nie inaczej. Nie pamiętam dokładnie momentu, w którym dowiedziałem się, że każdy z parków był dawniej cmentarzem. Nie pamiętam jakie odczucia wówczas wywołała we mnie ta informacja. Moje spacery w tych miejscach nie były już jednak nigdy takie jak przedtem. Z każdą wizytą uważnie przyglądałem się otaczającej przestrzeni. Poszukiwałem śladów dawnych nekropoli w teraźniejszym krajobrazie parków. Nie było w nich jednak nic co bezpośrednio łączyłoby obecny obraz tego miejsca z jego przeszłością. Tymczasem cały czas towarzyszyło mi niepokojące uczucie, coś jakby widmo tego co znikło. Na ile było to sztucznie wytworzone przez zdobytą wiedzę przeświadczenie? Na ile był to realny duch tych miejsc?
Jedynymi świadkami dawnych czasów są rośliny, w szczególności drzewa. Rosnące w otoczeniu grobów, obecnie otaczane przez bawiące się na trawniku dzieci i odpoczywających w cieniu dorosłych. Zielona trawa zakrywa to co pozostało z przeszłości w ziemi. Dalej spaceruję parkowymi ścieżkami. Ci, których nie widać wciąż mi towarzyszą.






