Nie wiem, kiedy dokładnie się pojawiły. Gdzieś na wiosnę chyba - marzec, kwiecień, a może wcześniej?
Nie wiem, kto to zrobił, kto to mógł zrobić. Pierwszą myślą było, że może ktoś wylądował nocą na Krupniczej z butelką wódki w jednej ręce i wiadrem farby w drugiej. Tylko jak on (a może ona) by odbijał te ręce mając obie zajęte trzymaniem tej butelki i wiadra?
Dlaczego te dłonie są tylko na Krupniczej, kawałek Karmelickiej, no i koło Bagateli? Tam dużo ludzi przechodzi, będzie widać te dłonie. Czy o to chodziło?
Ludzie ich nie widzą. Te ściany i tak są już pełne tych wszystkich graffiti, vlepek, plakatów. Tego tyle jest, że człowiek nie dostrzega już jak cos nowego tam powstanie.
Dla mnie te dłonie to taki manifest, taki ciągły krzyk: Jestem!
Nie wiem, kto to zrobił, kto to mógł zrobić. Pierwszą myślą było, że może ktoś wylądował nocą na Krupniczej z butelką wódki w jednej ręce i wiadrem farby w drugiej. Tylko jak on (a może ona) by odbijał te ręce mając obie zajęte trzymaniem tej butelki i wiadra?
Dlaczego te dłonie są tylko na Krupniczej, kawałek Karmelickiej, no i koło Bagateli? Tam dużo ludzi przechodzi, będzie widać te dłonie. Czy o to chodziło?
Ludzie ich nie widzą. Te ściany i tak są już pełne tych wszystkich graffiti, vlepek, plakatów. Tego tyle jest, że człowiek nie dostrzega już jak cos nowego tam powstanie.
Dla mnie te dłonie to taki manifest, taki ciągły krzyk: Jestem!





